niedziela, 19 marca 2017

wróciłam

Długo mnie nie było. Wiele spraw nałożyło się na siebie i trochę nie miałam czasu pisać a trochę nawet nie chciałam.

Po ciąży zaczęłam tracić włosy i to w sporych ilościach. To normalnie myślałam, ale zakola robiły się coraz większe. W listopadzie, żeby jakoś wyglądać na urodzinach synka kupiłam sobie odżywkę z Chin o nazwie Andrea. Fakt- pojawił się po niej meszek w wielu miejscach, ale nie przemienił się w prawdziwe włosy. A te dalej wypadały garściami.
Póki mogłam chodzić w czapce wszystko było ok. Ale idzie wiosna, a ja wreszcie mam odwagę przyznać przez sobą, że to już nie jest wypadanie włosów po ciąży, tylko łysienie plackowate z którym zmagam się cały życie.


Przybiło mnie to totalnie. Taka byłam oczytana, unikałam pszenicy/glutenu jak ognia, a tu takie coś?! I ja piszę o zdrowym trybie życia?
Przyszła pora na rachunek sumienia. Fakt - od urodzenia małej nie prowadziłam już dzienniczka tego co jadłam. Posiłki planowałam z dnia na dzień, ale nie były już paleo. W mojej diecie pojawił się ryż, kukurydza, soja i mleko! Choć to ostatnie tylko w postaci czekolady mlecznej. Eh... no tak, czyli cukier też wrócił. I co teraz? Trzeba przyznać się przed sobą. Za bardzo ucieszyłam się, że ta dieta mi pomogła i straciłam czujność. Było mi tak dobrze zdrowej, że nawet nie zauważyłam kiedy znów wróciły niepokojące objawy.

Niestety nie tylko włosy, ale też skóra na dłoniach zrobiła się strasznie szorstka i popękana. Na każdym palcu, na każdej kosteczce były bolesne pęknięcia otwierające się przy zaciskaniu pięści. Tłumaczyłam to sobie mrozem, ale dziś już wiem, że to nie prawda.

Przymierzam się do napisania obszernego postu na temat wypadania włosów i łysienia plackowatego. Może jutro uda mi się zacząć, bo temat jest bardzo obszerny.

Pozdrawiam i dobranoc :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz